Złowiony: Rekonstrukcje w reżyserii J. Grzegorzewskiego

zlowiony

„Złowiony: Rekonstrukcje” to teatralne ujęcie dwóch dzieł Różewicza: Et in Arcadia ego oraz Złowiony. Spalona scena Teatru Polskiego we Wrocławiu okazała się idealnym miejscem na wystawienie dzieła teatralnego. Grzegorzewski postanowił zainspirować się otaczającą, tonącą w zgliszczach scenerią, aby przekazać widzowi coś. Coś więcej.


Kamera w pierwszym ujęciu ukazuje całe środowisko. Przestrzeń, w której będą rozgrywać się ważne wydarzenia. Potem powoli wprowadzając widza w nastrój ukazuje pierwszą osobę – dyrygenta, który rozpoczyna swą pracę. Zaczyna wybrzmiewać piękna melodia, którą jeden z bohaterów okrasza swym głosem. Dźwięk jest subtelny, ażeby stać się mocniejszym za parę chwil. Poziom dramaturgii osiąga apogeum.

„Jesteśmy w Wenecji” rozbrzmiewa nagle. Oczom ukazuje się dwójka bohaterów: mężczyzna i kobieta z odsłoniętym biustem w masce weneckiej, właśnie! Kobieta prosi o mały gest. O pocałunek. Mężczyzna jednak wydaje się nie być zachwyconym i odpowiada krótkim „nic do mnie nie mów!”. Wspomina coś o pogrzebie, a jego słowa wypełnia muzyka, którą znam już z początku. Pusta przestrzeń, spalone krzesła sprawiają, że można poczuć się nieswojo. Jakby niechciany gość, który wkradł się ukradkiem na imieniny, na które nie dostał zaproszenia. Aura raczej mroczna, ale i romantyczna.

Widać ekipę filmową, która na wózku przewozi kamerę i jej okiem rejestruje otaczający świat. W pewien sposób zdradza to istotę dzieła teatralnego, z drugiej zaś ukazuje prawdziwość i odarcie z zakłamania. Jest aspektem niezwykle realnym w tej odrealnionej przestrzeni obrazu popożarowego.

Pada genialny cytat: „jak spotkanie na stole sekcyjnym maszyny do szycia z parasolem”. Jest niezwykle wymowny.

Tak więc, imprezę czas zacząć! A jakaż to impreza bez tańców i muzyki? Żadna! Dlatego ciało swe w ruch trzeba wprowadzić. W szale można upaść na ziemię. Tak staje się z jednym z bohaterów, którego ciało zostaje obrysowane jak przy śledztwie policyjnym.

Z okien nie wypływa światło, a śmieci. Nie ma w tym obiekcie życia, bo ludzi zabrakło. Pamiętaj, że z ziemi nie da się wyskoczyć na powietrze. Gdy ziemia Cię przyjmie, już Cię nie odda…

About the author /


człowiek orkiestra, nieczęsto coś pisze, często publikuje

Related Articles